Da się wciągnąć czytelnika w akcję książki od pierwszej strony? Da się!
"- O co chcesz się założyć na chwilę przed śmiercią? - warknął Antoine.Sacha sięgnął do kieszeni i wyjął telefon.- Przede wszystkim musisz go potrzymać - oznajmił. - Mama kupiła mi nową komórkę i zabije mnie, jeśli ją uszkodzę.Antoine zamachał pistoletem.- W dupie mam twoją...- Cii. - Sacha postukał palcem wskazującym w usta. - Nie przeklinaj. Jeszcze nie skończyłem. W ramach zakładu weźmiesz telefon. Potem skoczę, skoro naprawdę chcesz. Ale nie zginę, tylko wstanę i pójdę do domu. Kiedy to zrobię, oddasz mi telefon, darujesz wszystkie długi i dasz pięćset euro za fatygę. - Zakołysał się na piętach, śmiało patrząc Antoine'owi w oczy. - Umowa stoi?"
Czy wy też uwielbiacie ten arogancki i zdecydowanie zbyt pewny siebie typ chłopaka w książkach? Ze stron aż wylatuje testosteron! Jak się tu nie zachwycić już na pierwszych stronach?
Ale powoli i od początku.
C.J. Daugherty, pisarka, do której żywię ogromny szacunek za serię Wybranych, o których być może kiedyś będzie jeszcze mowa, wraz z Cariną Rozenfeld pokazują nam swój talent pisarski w "Tajemnym Ogniu".
Uwielbiam narrację trzecioosobową, która jest tu użyta. Przy pierwszoosobowej narracji często się nudzę chyba, że jest to perspektywa męskiego bohatera co rzadko się zdarza niestety. Tutaj możemy poznać odczucia głównej bohaterki i głównego bohatera, a dokładniej Taylor i Sachy.
Drogi Sacho,
nazywam się Taylor Montclair i jestem licealistką z Anglii. Dostałam Twoje dane od nauczyciela francuskiego. Podobno mam Cię uczyć angielskiego. Jeśli ci to pasuje, możemy zacząć w niedzielę. Na początku chyba powinniśmy razem przeczytać książkę po angielsku. Wybierz coś, co Ci się podoba. Oczywiście, nie może to być nic trudnego.Z pozdrowieniamiTaylor Montclair
Taylor mieszka w Anglii. Sacha we Francji. Trzeba przyznać, dzieli ich niemały kawałek drogi.
A jednak przeznaczenia nie oszukasz. On jest trzynastym synem, ona trzynastą córką. Oboje mają niecodzienne zdolności, zawiłą historię rodziny i szansę na uratowanie świata.
"- Ale z ciebie mięczak. - Tom wydawał się zirytowany. - Nigdy nie chcesz się zabawić, tylko się uczysz.Obolała Taylor zapatrzyła się na niego. Naprawdę nie dostrzegł jej cierpienia? Wspominała mu o bólach głowy, jednak zupełnie nie zwrócił na to uwagi. Interesowało go wyłącznie rugby.- Dzięki za wsparcie, Tom - burknęła ironicznie."
Próbowałam nie lubić Taylor. Naprawdę próbowałam, bo jest tym typem dziewczyny, który użala się nad sobą dość często, a to nie jest materiał na moją faworytkę, a jednak... No nie mogę jej też znielubić. Jest ona typowym kujonkiem przyjaźniącym się z popularną dziewczyną, której odrabia prace domowe. Ale ma coś w sobie. Może to przez to jej uwielbienie do książek? Ktoś kto lubi czytać nie może być zły!
Po skończeniu "Tajemnego Ognia" mam do niej nadal neutralny stosunek, ale pokładam w niej wielkie nadzieję w "Tajemnym Mieście", kolejnej części tej historii. Trzymam za Ciebie kciuki Taylor!
"Nie bądź niemądra. Mogę umówić się z Paulem, kiedy zechcę. Dlaczego nie powiedziałaś, że znów cię dopadł ten ból głowy? Chodź. - Objęła Taylor i poprowadziła ją po chodniku. - Odstawię cię do domu."
Wspomnianą przyjaciółką Tay jest Georgie. Nie jest ona zbyt często pojawiającą się postacią drugoplanową w książce, przynajmniej po rozpoczęciu się prawdziwej akcji, ale chciałabym o niej wspomnieć i przyznać się do błędu.
Georgie jest rzeczywiście popularną dziewczyną, która prawdopodobnie jest głupia jak but. Jest wkurzająca dla mnie i podejrzewam, że dla większości społeczeństwa również, ale czasem, na co zwróciłam uwagę po pierwszej ocenie, potrafi być dobrym wsparciem. Kojarzy mi się ona z Charlotte, przyjaciółką bohaterki bajki "Księżniczka i żaba". Egoistyczna, ale ma przebłyski opiekuńczości.
"Nie rozmawiali od tamtej pogawędki na czacie, którą odbyli kilka dni wcześniej, ale Taylor nie mogła o nim zapomnieć. Okazał się zupełnie inny, niż się spodziewała. Poza tym podobał jej się jego uśmiech. Przy Sachy czuła podenerwowanie, którego nie rozumiała. Ale pociągało ją to uczucie."
Sacha, Sacha, Sacha... Gdyby, nie to, że moje serce jest zajęte miałbyś spore szanse!
Niebezpieczny, arogancki i zbyt pewny siebie, jak już wspominałam na początku. I zdecydowanie ma w sobie to "coś".
Szkoda tylko, że ma niedługo umrzeć. Tak przynajmniej mówi przepowiednia. A po jego śmierci nastąpi koniec świata. Tak w skrócie.
Na szczęście główny bohater ma w sobie na tyle dużo werwy, aby w odpowiednim momencie się ogarnąć i postanawia zawalczyć o swoje życie!
"Ziemia zbliżała się ku niemu tak szybko... Za szybko.Ścisnęło mu się serce. Odruchowo obrócił się w powietrzu, jakby chciał zwolnić, zatrzymać się.A potem uderzył w beton.Jakby z wielkiej oddali usłyszał chrzęst łamanych kości. Krzyczałby, gdyby mógł.A potem, przez krótką sekundę, nie było nic.Zapanował spokój."
Rzecz jasna nie może być tak, że przepowiednia jest jedynym wrogiem. Skądże! Byłoby za spokojnie, gdyby w całej książce chodziłoby tylko o ściągnięcie klątwy. Czemu nie wprowadzić jeszcze czegoś?
Co śmieszne, mimo wprowadzonego zamieszania czytelnik się nie gubi. Książka nie wydaje się też przesadzona. Jest idealna.
"Pochylił się i pocałował ją w oba policzki. Była wyraźnie zaskoczona, a zakłopotany Sacha wyprostował się pośpiesznie. Przypomniał sobie, że Anglicy raczej nie całują się na powitanie tak jak Francuzi. Mogła sobie coś pomyśleć.A może chciałby, żeby coś sobie pomyślała?"
Co do wątku romantycznego...
Jest go zdecydowanie za mało!
Zadziwia mnie moje uczucie niedosytu, bo te "słodkie" momenty co chwile gdzieś się przeplatają, ale nie są one hmmm... wyraziste. Fabuła głownie skupia się na akcji. Nie szkodzi to oczywiście książce ani trochę, ale szkodzi mnie, bo ja tylko czekałam na te ich "słodkości"!
"- Cieszę się, że żyjesz.- Ja też. - Jak najlżej, żeby nie zauważyła, musnął wargami jej włosy, wdychając ich zapach."
Więcej Sachy i Taylor! To moja największa nadzieja na nową część.
Kolejna bohaterka drugoplanowa, o której chcę wspomnieć to Louisa, jednak ona całkowicie zdobyła mój głos.
"- Co tu robisz? - zapytała Taylor.Louisa popatrzyła na nią z niedowierzaniem.- Zawsze zadajesz głupie pytania? - spytała. - A może to ja cię prowokuje swoją błyskotliwą osobowością?"
Mój mentor i mój mistrz. Liczę głęboko, że będzie gdzieś wspomniana dokładniej jej historia, bo szczerze jej postać mnie zafascynowała. Chociaż może to być po prostu wykrycie bratniej duszy. Jej wredna osobowość przyciąga moją złośliwość :') I ma ona zdecydowanie dobry wpływ na Taylor!
"- Tak wygląda zwiastun?Louisa skinęła głową.- Odrażający sukinsyn, nie? - odpowiedziała pytaniem.- Jasna cholera. - Taylor odchyliła się na krześle.- Ależ panno Taylor Montclair, niedościgniony wzorcu cnót wszelakich. Czyżbyś zaklęła w miejscu publicznym? - ucieszyła się.- Zamknij się, Louisa.- Przy mnie jeszcze wyjdziesz na ludzi - odparła Louisa ze śmiechem."
Podsumowując...
"Tajemny Ogień" wciąga od pierwszej strony, a okładka mówiąca o akcji pędzącej jak rollercoaster nie kłamie ani trochę. Postacie są świetnie wykreowane, nie da się ich nie lubić. Niesamowita fabuła sprawia, że po prostu musisz sięgnąć po kolejną część!
C.J. Daugherty jeszcze mnie nie zawiodła, a Carmen Rozenfeld lubię coraz bardziej.
"- Potrzebuję twojej pomocy - dodał nauczyciel głośniej, przedzierając się przez mgłę w jej umyśle. Jego głos był pełen napięcia, jakby pan Finlay dźwigał coś ciężkiego. - Musisz go natychmiast uwolnić.- Nie wiem jak - wyszeptała."
"Tajemny Ogień" dostaje ode mnie 9 śnieżnobiałych piórek.
Niedługo recenzja "Tajemnego Miasta"!
Wiki

