7 stycznia 2017

"Podziemia Veniss"

Veniss...
Czym jest Veniss?
Szczerze?
Nie mam bladego pojęcia!

Pisząc to, siedzę przy biurku z kubkiem gorącej mięty, stukam powoli w klawisze i zastanawiam się co mnie do cholery podkusiło żeby sięgnąć po tę książkę.
Jak to się stało, że do mnie trafiła? Nie wiem. Dlaczego zdecydowałam się ją przeczytać? Tego też nie wiem. Ale wiem, że do tej pory żadna książka mnie tak nie zszokowała i żadna nie zrobiła mi... (no bądźmy szczerzy i nazwijmy rzecz po imieniu) sieczki w głowie.
Czytelnikom "Podziemi Veniss" odradza się przyjmowanie podczas lektury środków halucynogennych. Nie będą potrzebne...
Właśnie takie ostrzeżenie ujrzymy na tylnej okładce książki. Intrygujące, a zarazem niepokojące, prawda? I powiem wam, że jak najbardziej trafne! Po przeczytaniu Podziemi Veniss moja wyobraźnia po prostu się przegrzała.
Cała książka jest tak przedziwną konstrukcją, że w sumie nie bardzo wiem jak ująć w słowach to co czuję. Mam mętlik w głowie, a moje nocne marzenia senne stały się conajmniej niepokojące.
Powiem jedno: Jeff przegiął... zdecydowanie.
- Jest silniejsza od ciebie, prawda? - spytał i rzucił szybkie spojrzenie ognistych oczu, lśniących w zrujnowanym obliczu.
- Tak, to ona mnie niesie.
Nieznajomy skinął głową.
- Powinieneś usiąść. Powinieneś ją położyć. Nazywam się Candle, jestem księdzem.
- Dziękuję. Nazywam się Shadrach Begolem.
Tak, mniej więcej, wyglądają wszystkie dialogi w Podziemiach Veniss... dziwaczne.
Całość jest podzielona na trzy części, a każda z nich jest opowiedziana przez inną osobę: Nicholasa, Nicolę oraz Shadracha. Spotkamy się tu również z różnymi formami narracji. Analogicznie w pierwszoosobowej, drugoosobowej, i trzecioosobowej. Czy wyszło to na dobre książce? W moim odczuciu nie bardzo. Z tego, i tak już niezłego bałaganu, stworzył się po prostu chaos.
W całej książce nie znajdziemy także za wiele ze świata, który znamy. Są tu psychowiedźmy, holoartyści i tajemniczy potężny Quin.
Czytając Podziemia Veniss miałam wrażenie, że Jeff miał jakiś pomysł, potem dziwny sen, majaki oraz halucynacje, a wszystko co zobaczył "wrzucił do jednego wora" i opisał... Tak moi drodzy powstała ta książka.
Otworzył oczy i spojrzał w ciemność. Był gotów na śmierć, czekał na początek życia po życiu.
A ja czekam na powrót mojego życia, po przeczytaniu tego dziwnego tworu jakim są Podziemia Veniss.

Nie wiem co jeszcze mogłabym dodać, bo po prostu jestem w szoku jak można stworzyć coś tak, w moim odczuciu złego, a jednocześnie tak mocno działającego na wyobraźnię. Bo nie oszukujmy się, książka jest napisana źle i bardzo trudno się ją czyta. Zbyt dużo kombinowania, zbyt wiele naraz. Myślę, że pomysł był dobry. Jednak Jeff sobie z nim nie poradził, zmarnował szansę.

Podziemia Veniss otrzymują ode mnie 4 białe pióra.
Sylwia

1 komentarz:

  1. Ciekawa książka, ale nie wiem, czy chciałabym ją przeczytać. Chyba w ostateczności przeczytała bym ją.

    OdpowiedzUsuń