Przepełniona seksem, aluzjami i namiętnością... Nie żeby mi to przeszkadzało.
"Biegnę zatłoczonym chodnikiem, pokrywając się nerwowym potem w najmniej eleganckich zakamarkach ciała. W głowie słyszę głos matki: "Cassie, dama się nie poci. Dama błyszczy".W takim razie, mamo, błyszczę się jak świnia."
"Zły Romeo" autorstwa Leisy Rayven kusił mnie od momentu swojego wydania, jednak brak czasu i pusty portfel sprawiły, że musiałam go odłożyć na dalszy plan.
To było prawdopodobnie przeznaczenie, gdy ujrzałam tę powieść na półce mojej dobrej koleżanki!
Słyszałam o tej książce wiele dobrego, wiele wspaniałych opinii i głośnego zachwycania się nią.
Ciekawość zmusiła mnie, by sprawdzić źródło tych słów.
Czy było warto? Zdecydowanie. Czy dołączyłam do grona wielbicieli? Trudno powiedzieć.
"- W takim razie zaczynamy - oznajmia Marco.
Wokół słychać szelest otwieranych scenariuszy.
Co za znakomity pomysł. Każda dobra historia musi się jakoś zacząć.
Czemu z tą miałoby być inaczej?"
Od początku...
Główna bohaterka oraz narratorka książki to Cassandra Taylor. Niestabilna emocjonalnie aktorka, która po trzech latach samotności, na próbie nowej sztuki, spotyka sprawce wszystkich swoich problemów. Jest nim jej były chłopak, Ethan Holt, który wydaje się wylądował w tym miejscu zupełnie przypadkiem.
Na pewno, również zupełnym przypadkiem gra kochanka Cassie w przedstawieniu.
Nie-e.
"Po raz pierwszy ujrzałam go, kiedy udawałam seks analny z kimś, kogo poznałam zaledwie chwilę wcześniej.
O rany. Kiepsko to brzmi."
Ethan ma bardzo jasny cel. Odzyskać to co kiedyś przez własną głupotę stracił (czyt. serce Cassie i własne szczęście). Co śmieszne, analizowałam to już kilka razy i tak naprawdę, nie mam pojęcia co się dokładnie stało, że oni rozdzielili się na trzy lata. Cassandra kilka razy wspomniała również, że Holt złamał jej serce dwa razy. Albo to ja czegoś nie zarejestrowałam, albo coś tu nie pyka...
"Przewracam oczami.- No błagam. Wiesz, że byłeś świetny.- Byłem - przyznaje, potakując.- A jaki skromny.- I przystojny. To musi być paskudne nie być mną."
Mimo kilku nieskładności, które zaznaczam mogą być tylko i wyłącznie z winy mojego niedoczytania, styl pisania autorki sprawia, że książę czyta się przyjemnie i szybko, a fabuła oraz uczucia głównej bohaterki szybko potrafią odnaleźć sobie miejsce w naszych głowach i sercach.
"Czasem staje mi przed oczami szlochający i bezbronny, i właśnie taki jest najpiękniejszy na świecie.Ale to była tylko rola.Jest aktorem.Bardzo, bardzo dobrym."
Przez dużą ilość czasu myślałam o Ethanie jak o ciepłych kluchach. Właściwie, czytając cały czas bałam się, że moja opinia wcale nie ulegnie zmianie. I tak było do końca książki, póki nie okazał odrobiny odwagi... szkoda tylko, że zrobił to przez telefon. Jednak muszę przyznać, że Holt, to była dość ciekawa odmiana bohatera książkowego, zwłaszcza po czytanych przeze mnie ostatnio romansach pełnych mężczyzn zgrywających macho, itp.
Bohater "Złego Romea" wydawał się być przez to troszkę bardziej prawdziwy, choć z przykrością stwierdzam, że cechy jakimi obdarzyła go autorka, nie sprawiają, że podbija on moje serce.
Ale jedno muszę mu przyznać! W pełni się zgadzam z jego opinią na temat "Romea i Julii" Szekspira. Zwłaszcza z jego poglądem na temat bohaterów tej sztuki, ale o tym już innym razem.
" - Chryste, Taylor, siadaj, bo zaraz się wywalisz.Marudny głos. Nie podoba mu się Pijana Cassie. Ale Pijaną Cassie chuj to obchodzi.Ha, ha, ha.Właśnie powiedziałam słowo na "ch". W myślach, ale powiedziałam.Niegrzeczna Pijana Cassie."
Jeśli chodzi o samą Cassie, to chyba nie przesadzę jak przyznam się, że ją po prostu uwielbiam. Jej poczucie humoru, dialogi jakie prowadzi z kimkolwiek lub samą sobą oraz niesamowita odwaga i siła ducha, sprawiały, że nie mogłam jej nie polubić.
Dodajcie do tego jej zboczony, szalony sposób myślenia i wychodzi nam bardzo realistycznie przedstawiona nastolatka. Jedyne, czego nie potrafiłam w niej zaakceptować to jej naiwność.
Ale cóż, nikt nie jest idealny, a gdyby nie ta drobna wada Cassie, która swoją drogą wprowadziła ją w niezłe szambo, główna bohaterka nie byłaby tą samą osobą, więc w pełni jestem w stanie pogodzić się z tą cechą.
"(...) Każdy kiedyś pomyśli, że nie jest w stanie przedstawić jakiejś postaci, bo się boi albo jest to zbyt osobiste. Ale waszym obowiązkiem jest znaleźć w sobie odwagę do okazywania własnych słabości. Na tym polega bycie dobrym aktorem. Jak to wspaniale określił Kefka, macie moc topienia wewnętrznych lodów, budzenia uśpionych komórek, czynienia nas bardziej żywymi, bardziej ludzkimi, bardziej samoistnymi, a zarazem tworzącymi wspólnotę. Właśnie dlatego robimy to, co robimy."
W książce bardzo podobało mi się zastosowanie, i to dość umiejętne, narracji w dwóch czasach. Wprowadzało ciekawy i wyjątkowy klimat, który myślę, że szczególnie spodobałby się fanom "Pamiętnika".
Ponadto, autorka widocznie pokazała zmiany jakie zaszły w bohaterach przez czas ich związku, a następnie ich rozłąki. Moim zdaniem ta metamorfoza wyszła w większości na dobre, chociaż wydaje mi się, że zdania mogłyby być podzielone w zależności od tego, kto jakie sobie ceni postępowanie i cechy charakteru.
" Patrzymy na siebie jeszcze przez chwilę, a potem Holt schodzi za kulisy. No dobrze, jedziemy. Czas na scenę miłosną z udziałem dziewicy oraz faceta, który nienawidzi się za to, że jej pragnie.Ale będzie zabawa."
W połowie czytania książki zorientowałam się co naprawdę mi w niej nie pasuje. Podczas, gdy w większości książek, (romansów czy też nie) to główny bohater inicjuje każdy intymniejszy moment i przejmuje rolę samca alfa w związku, to tutaj rolę się zupełnie zamieniły. Nie mam nic przeciwko dominowaniu kobiety w związku, ale Ethan nie to, że nie ma jaj, ale co chwilę je chowa, przez co to Cassie zajmuje się utrzymywaniem ich znajomości. I to w sumie całkiem sama, a to mi bardzo nie pasuje. Może dlatego nie doceniam zmiany Holta?
"- Czy powinnam dotknąć pana młodego tam? - pytam. - Bo przecież nigdy nie miałam styczności z tą częścią męskiego ciała.Ani na scenie, ani poza nią, dodaję w duchu.- Cóż - odpowiada Erika. - To prawda, powinniśmy się jednak strzec nieuzasadnionej dosłowności. Dotknij jego uda, a ja sprawdzę jak to wygląda z widowni.Wyciągam dłoń i niechcący wierzchem nadgarstka muskam stwardniały członek. Ethan sztywnieje.- To nie było udo.- Przepraszam. Mój błąd.Zaciska zęby.- Nie mówiłem nic o błędzie, tylko że to nie było moje udo."
Powieść można polecić każdemu, kto szuka wzruszeń w dobrym stylu z dawką humoru, oraz namiętnych scen, przez które nie wiedziałam czasem czy się rumienić, śmiać, płakać czy błagać Boga o wybaczenie, bo co ja właściwie czytam?!
"- Jeśli wykopiesz mnie z obsady, zrozumiem, ale nie pozwolę, żebyś wyrzuciła mnie ze swojego życia. Nie poddam się bez walki. Jasne?
Teraz pojmuję, dlaczego Marco ustąpił. Determinacja Holta jest niezwykle przekonująca. Chce o nas walczyć? Bardzo miła odmiana."
Mimochodem zastanawiałam się co bym zrobiła na miejscu Cassie i doszłam do smutnych wniosków, że w ogóle nie pakowałabym się w podobny związek. A już tym bardziej nie byłabym w stanie obdarować kogoś zaufaniem po tak wielu porażkach.
Dlatego też podziwiam Cassie. Podziwiam jej siłę i czytając książkę cieszyłam się, że podczas najgorszych chwil, które zafundował jej Ethan, ona zawsze miała koło siebie wiernego przyjaciela.
Swoją drogą postacie drugoplanowe, takie jak Ruby i Tris również są warci podziwu, ale o tym dlaczego dowiedzcie się sami...
"Jeśli o czymś nie wiem, nie zrani mnie to, prawda?Prawda?"
Ocena nie była łatwa, ale chcąc żyć w zgodzie ze swoim sumieniem "Zły Romeo" dostaje ode mnie 7 białych piórek.
P.S. Warto przeczytać choćby dla zabójczych tekstów Cassie... Przykład dla was niżej. Do następnego!
"- Polizała mnie - protestuje Ethan.- Tak zrobiłaby Julia - tłumaczę.- Chciała wziąć jego truciznę. Masz szczęście, że nie wetknęłam ci języka do ust i nie zaczęłam nim obracać jak szczotką do czyszczenia kibli."
Wiki

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz