4 listopada 2016

Targi Książki w Krakowie - wrażenia

Witajcie!

Minął już tydzień od czasu Targów Książki w Krakowie. I powiem Wam, że jakoś mi tak z tym... nijako. Już tłumaczę o co mi chodzi. :)

W tym roku była to jubileuszowa 20 edycja Targów. Był to trzeci raz kiedy odwiedziłam to wydarzenie. I szczerze się przyznam, że mam mieszane uczucia co do tegorocznej edycji.
Pojawiłam się na Targach w sobotę. Wiedziałam doskonale, że to właśnie ten dzień cieszy się największym zainteresowaniem ale zaryzykowałam. W końcu w zeszłym roku nie było tak źle i bardzo dobrze się czułam, spotkałam wielu autorów, których w innych dniach nie ma ale... No właśnie! W tym roku nie było tak kolorowo.
Ale to może wina mojego nastawienia? Może oczekiwałam zbyt dużo po jubileuszowej edycji? Możliwe... co nie zmienia faktu, że czuje pewien zawód i niedosyt. W tym roku na Targach nie pojawił się żaden zagraniczny pisarz cieszący się uznaniem i dużym zainteresowaniem. Wspomnicie pewnie o Izraelu. Fakt, byli Izraelczycy ale z tego co widziałam zainteresowanie było niewielkie. Przechodziłam tamtędy kilka razy i widziałam, że reakcja wielu ludzi była podobna do mojej - stawali na chwilę, popatrzyli i ruszali w swoją stronę.
Zaobserwowałam też coś co pojawiło się chyba w tym roku po raz pierwszy - wejście dla blogerów, autorów i osób z biletem czterodniowym. Niestety nie miałam okazji go wypróbować ale słyszałam od znajomej blogerki, że nie do końca się to rozwiązanie sprawdziło. Jednak ocenić tego nie mogę bo nie korzystałam z tego rozwiązania i mam nadzieję, że w przyszłym roku się to zmieni i dane mi będzie Wam o tym opowiedzieć.

Ale halo! Przecież były i pozytywy! :) To co mnie zachwyciło to na pewno ogromna ilość naszych rodzimych pisarzy! Między innymi wspaniała i zawsze uśmiechnięta Elżbieta Chereźińska, do której kolejka ciągnęła się przez całą alejkę, i której widok zwalił mnie z nóg.



Ale stanęłam dzielnie w tej długaśniej kolejce by dostać autograf od swojej ukochanej polskiej pisarki. I wiecie co? Udało się!
Pani Elżbieta to wspaniała osoba. Bardzo ciepła i otwarta. Obdarzająca uśmiechem każdego. .


Pani Elżbieto, dziękuję! Żałuję tylko, że nie było czasu na dłuższą rozmowę.
Na Targach spotkałam się z Kasią z czego bardzo się cieszę. Z kolei ona spotkała Katarzynę Miszczuk!








Jeśli człowiek dobrze poszukał mógł natrafić też na świetne stoisko z książkowymi gadżetami od Książka w Mieście. Powiem Wam tylko tyle - gadżeciarz, rękodzielnik i książkoholik w jednym, to nie było dobre połączenie przy tym stoisku! :D Ograniczałam się jak mogłam ze względu na, już dość mocno odchudzony, portfel. Ale uwierzcie mi, moje serce płakało gdy odchodziłam stamtąd.

Pamiętam też jakiego szoku doznałam na widok stoiska Wydawnictwa Literackiego!
Ogromne książki wbite w ścianę... chce takie w swoim pokoju!











Nie można oczywiście zapomnieć o stoisku znanego i kochanego wydawnictwa Moondrive, które było po prostu cudowne.



Było też takie stoisko... nie pytajcie mnie czyje. Nie odważyłam się tam wejść, wszystko - DOSŁOWNIE WSZYSTKO dawało tam po oczach.








Nie zapomniałam też o odwiedzeniu stoiska wydawnictwa Papierowy Księżyc, na którym kosze-niespodzianki z tanimi książkami przyciągały tłumy.












No i jak co roku nie zabrakło też pluszowych przyjaciół dla najmniejszych uczestników Targów.










A tu kilka dodatkowych zdjęć ;)
 
                             



Podsumowując: Tegoroczne Targi Książki w Krakowie nie zwaliły mnie z nóg. Organizacja troszku szwankowała, a atrakcje jak na jubileusz nie spełniły moich osobistych oczekiwać. Ale nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało. Tyle książek i ich miłośników w jednym miejscu... to miało i ciągle ma TO COŚ!

Sylwia

P.S: Na Targach kupiłam kilka nowych książek do mojej biblioteczki... mam nadzieję, że pośród nich znajdzie się jakiś mój Biały Kruk.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz