26 lutego 2017

"Daj mi odpowiedź"


 Coś dla tych bardzo znudzonych...

"Nie chodziło o to, że Teo nie lubił Jane Connelly. Była dla niego neutralna. Zawsze była miła. Gdy jego mama uczęszczała kiedyś na nocne zajęcia, on spędzał z nią wiele czasu."

 Po przeczytaniu "Musimy coś zmienić" autorstwa Sandy Hall spodziewałam się chyba czegoś... lepszego? Oczywiście nie były to jakieś wysokie wymagania, ale gdyby chociaż "Daj mi odpowiedź" mogło zasłużyć na 8 białych piór?

"- Taa, po prostu nie mogę sobie wyobrazić, w jakie kłopoty mogłaby się wplątać ta dwójka.
- Założę się, że okradają staruszki.
- I strącają skrzynki na listy kijami bejsbolowymi.
- Zabierają dzieciom cukierki - dodała Margo.
- Zakładają druty elektryczne na koty - powiedziała Jane.
- Wypijają całe wino i nie idą spać po dziesiątej.
- Taa, są cholernymi twardzielami."

 Przyznaję książka miała swoje plusy. Zabawne dialogi, niektórzy ciekawi bohaterzy, realizm sytuacji, ale słabo się to wybijało na tle charakteru głównych bohaterów.

"- Przepraszam - pisnęła Jane, przepraszając Teo i krzesło, które potrąciła.
- Nie, w porządku. Trochę mnie zaskoczyłaś - odparł Teo, patrząc na papierowy ręcznik, jakby nie wiedział właściwie, jak znalazł się w jego dłoni. Odłożył go i poszedł do pralni, gdzie złapał koszulkę bez rękawów, po czym włożył ją na siebie.
- Dzięki. Jak widać, nie radzę sobie z widokiem męskich sutków - powiedziała Jane, rumieniąc się jeszcze bardziej i zasłaniając dłonią usta. Powinnam mieć całkowity zakaz mówienia, pomyślała." 

 Ale zacznijmy od początku.
 Jane Connelly to młoda, niezdecydowana dziewczyna, która uważa, że jest idiotką w rodzinie geniuszy, co jak się później okazuje jest całkiem bliskie prawdy, ale szanuje ją za chwilowe przebłyski logicznego myślenia.
 Jane potrzebuje pracy. Teraz, zaraz, aby uniknąć praktyk na uczelni gdzie pracuje jej mama, z którą kontakt nie jest wzorowy.
 W ten oto sposób młoda dziewczyna ląduje w domu Buchananów, jako opiekunka trójki dziewczynek, sióstr starego kolegi, Tea.

"- Och na Boga, oto i twój cień - powiedziała Jane.
- Kto? Keegan? - powiedział, odwracając się w złą stronę.
- Nie, ten drugi.
Teo rozpromienił się, jak tylko zobaczył Raviego. Podskoczył i praktycznie go przytulił."

 Mateo Garcia od dłuższego czasu prowadzi poszukiwania swojego biologicznego ojca. Jane w jego domu nie przeszkadza mu w tym, jednak jest małym problemem, gdyż jego najlepszy przyjaciel, Ravi, niezbyt za nią przepada. Co zrobić, żeby ta dwójka się nie pozabijała?

"- Jesteśmy tylko przyjaciółmi - broniła się Jane, ale rumieniec ją zdradził.
- Nie wierzę ci.
- Przysięgam!
- Powiedz co się wydarzyło wczoraj wieczorem, a ja ci powiem, czy jesteście "tylko przyjaciółmi" - powiedziała Margo, kiedy weszły do basenu."

 Wiele jest historii miłosnych, jak widać na powyższym cytacie, autorka tej książki postanowiła uderzyć w typowy romans z wyparciem i tekstami "jesteśmy tylko przyjaciółmi", a na zakrapianej imprezie nagle nastaje oświecenie...
 To takie "prawdziwe" i "oryginalne".

" - Czy tu jest gorąco? - zapytał.
- Tak, jest gorąco.
- Dobrze, to znaczy, że nie tylko ja to czuję. Myślę sobie, wiesz, na Syberii oni umieszczają whispey, whisqey, whisp... - wypuścił głośno powietrze z ust i spróbował ponownie, śmiejąc się z siebie. - Whisky!"

 Często czytuję fanfiki i żałuję, że ten temat w książce nie został bardziej rozwinięty, bo wydawało się to ciekawym pomysłem.
 Gdy teraz o tym myślę, w sumie cała powieść wydawała się po prostu fanfiction. Może właśnie dlatego mimo wszystko jakoś mi się to spodobało na swój sposób.

"- Brzmisz jak moja babcia.
- To wspaniała kobieta. Jak się miewa ostatnimi czasy?
- Umarła trzy lata temu.
- Och. Wow. Pamiętam. Przykro mi z powodu twojej straty."

 Zachwycił mnie motyw z Magiczną Ósemką - kula losująca odpowiedzi na pytania - jednak w pewnym momencie miałam jakby wrażenie, że za dużo decyzji jest uzależnionych od jej opinii i ogólnie wszyscy traktowali ją strasznie poważnie. Przez to wszystko bohaterzy wydawali mi się mało dojrzali jak na swój wiek.

"- Było bardzo fajnie.
- Było - zgodził się Teo.
Jak tylko przeszła przez drzwi wejściowe, machając do niego zza ramienia, Teo oparł głowę o kierownicę.
- Naprawdę powinienem był ją pocałować."

 To chyba wszystko co mam do powiedzenia na temat tej książki. Nie pozostawiła po sobie zbyt dobrego wrażenia, ale mogło być gorzej. Zawsze mogła być po prostu nudna... Na szczęście humoru w niej nie brakuje, więc nie jest najgorzej.
 "Daj mi odpowiedź" dostaje ode mnie 6 białych piórek.
 Polecam wszystkim, którzy z braku laku nie mają co czytać. Dużo się z tego nie wyniesie, ale pośmiać się można.

Do następnego!

Wiki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz