8 lutego 2017

"Ponad wszystko"


Życie jest krótkie, ale na takie książki bez problemu znajdę czas!

 "Ponad wszystko" autorstwa Nicoli Yoon... To na pewno nie będzie ostatnia książka tej autorki, która znajdzie się na mojej półce!

"Przeczytałam o wiele więcej książek niż wy. Nieważne, ile przeczytaliście, ja mam na swoim koncie więcej. Wierzcie mi: miałam na to czas."

 Po mojej ostatniej przeczytanej książce potrzebowałam porządnego zastrzyku dobrej opowieści i oto i on! Spontanicznie kupiony egzemplarz "Ponad wszystko", który wybił mi z głowy wszystko i zamknął między stronami na całą noc!

"W skrócie - mam alergię na cały świat. (...) I dlatego jestem uwięziona w domu. Nie wyszłam z niego od siedemnastu lat."

 Główna bohaterka, Madeline, ma dożywotni szlaban domowy, jednak nie dlatego, że nabroiła. O nie. Nie może wyjść z domu, gdyż takie wyjście mogłoby ją zabić. Przez osłabiony organizm zabić ją może wszystko, ponieważ każda rzecz na świecie może nagle wywołać u niej reakcje alergiczną.  Wyobrażacie sobie taką rzeczywistość? Ona nie zna innej.

"Wczoraj w nocy śniło mi się, że wcale się nie wyprowadzili. Zostali porwani przez kosmitów. Obcy nie zabrali mnie, bo jestem chora, a oni chcą tylko zdrowych. Zabrali mamę, Carlę i tamtą rodzinę z sąsiedniego domu, a ja zostałam zupełnie sama."

 Jedyne osoby z jakimi ma kontakt to jej mama, oraz pielęgniarka, Carla, którą po prostu pokochałam. A jednak, któregoś dnia do sąsiedniego domu wprowadza się ktoś jeszcze, kto przedrze się przez bariery domu Madeline...

"Olly: a więc nie kopciuszek i nie roszpunka. czyli śnieżka. zła macocha rzuciła na ciebie czar. nie możesz opuścić domu i świat nigdy nie dowie się jaka jesteś śliczna
Madeline: W bajce było inaczej. Wiedziałeś, że w oryginalnej wersji to wcale nie była macocha, tylko zła matka? Wyobrażasz to sobie? I nie było tam krasnali. Ciekawe, prawda?
Olly: jeszcze jak
Madeline: Nie jestem księżniczką.
Madeline: I nie trzeba mnie uwalniać.
Olly: to dobrze, bo ze mnie żaden książę
Madeline: Uważasz, że jestem śliczna?
Olly: jak na szpiegującego ducha księżniczki z bajki? jak najbardziej"

 Madeline nie może wychodzić z domu, więc jej pierwszy kontakt z Oliverem odbywa się poprzez czat. Gra w pięć ulubionych rzeczy oraz podobne poczucie humoru zbliżają ich do siebie krok po kroczku... Swoją drogą w moje poczucie humoru też się wpasowali, więc nie raz parsknęłam śmiechem podczas czytania. Widują się też czasem przez okna w swoich pokojach i rysują na szybach wiadomości. Jednak czy to może wystarczyć jako podstawa relacji romantycznej?

"Madeline: W życiu bym nie zgadła, że matematyka to twój ulubiony przedmiot.
Olly: dlaczego?
Madeline: Nie wiem. Wspinasz się na budynki, przeskakujesz przez różne rzeczy. Większość osób ma zdolności umysłowe albo fizyczne, ale nie jedno i drugie.
Olly: czy to miły sposób na stwierdzenie że twoim zdaniem jestem kretynem?
Madeline: Nie! Skąd! Chciałam powiedzieć... Nie wiem, co chciałam powiedzieć.
Olly: chciałaś powiedzieć że jestem zbyt seksowny jak na dobrego matematyka. nie ma sprawy często to słyszę"

 Olly jest arogancki, pewny siebie, uwielbia matematykę i porkour, nie uznaje znaków interpunkcyjnych, a jednocześnie jest słodki i nie da się w nim nie zakochać! Ja się pytam, gdzie takiego znajdę?

" - Wcale nie chcesz tego oglądać. To okropny filmik. Kot umiera.
Przez chwilę wpatrujemy się w siebie, obie zszokowane. Ja tym, że jestem kretynką i że nie mogę uwierzyć, iż powiedziałam coś takiego. Carla tym, że jestem kretynką i że nie może uwierzyć, iż mogłam powiedzieć coś takiego."

 Najchętniej jako cytat przytłoczyłabym wam tu całą książkę, ale myślę, że sami powinniście to przeczytać, bo ta książka, jej bohaterowie, jej dialogi i nie zapomnijmy tutaj o wspaniałych ilustracjach podbiły moje serce! Boję się, że za dużo wam wygadam, a chciałabym abyście z równą przyjemnością odkryli tą historię!

"Po raz pierwszy od bardzo dawna pragnę więcej, niż mam"

 Ale to nie tak, że książka jest super tylko dlatego, bo jest w niej Olly i jest zabawna. Nie! Wzrusza, o Boże, bardzo wzrusza. Pierwszy raz od kiedy pamiętam chciałam płakać podczas czytania, a nikt nie umarł! Byłam sobą autentycznie zdumiona, bo ja bardzo rzadko się wzruszam! A jednak bolało mnie serce podczas niektórych momentów.

"Madeline: Bądźmy po prostu przyjaciółmi.
Olly: ok
Olly: ale żadnego przyglądania się moim mięśniom
Madeline: Przyjaciółmi, Olly!
Olly: moim oczom
Madeline: Żadnego wspominania o moich piegach.
Madelina: I włosach.
Olly: i o twoich ustach
Madeline: Oraz o dołeczku w twoim policzku.
Olly: podoba ci się mój dołeczek?
Madeline: Przyjaciółmi!
Olly: ok"

 Wspominałam o ilustracjach, ale tak naprawdę, wy nie wiecie o co chodzi, przecież!
 Otóż książka jest ilustrowana - przez Davida Yoona, męża autorki - jednak nie są to takie typowe ilustracje przedstawiające sytuacje, w których dany bohater się aktualnie znajduje. One pokazują nam to co siedzi Madeline w głowie! Na przykład Poradnik całowania dla początkujących, lub też Techniki zajmowania czasu. Pozwalają nam też na dowiedzenie się rzeczy, o których główna bohaterka, w narracji pierwszoosobowej, nie myśli, co mnie się bardzo podoba, bo często autor książki wciska w takiej narracji na siłę jakąś myśl, abyśmy wiedzieli o czymś w późniejszych wydarzeniach.

"- Czy to zawsze tak jest? - pytam zdyszana.
- Nie - odpowiada. - Nigdy tak nie jest. - W jego głowie słyszę zdumienie."
  Coś tutaj skłoniło mnie też do refleksji. W temacie ciężkim, bo dotyczącym wybaczenia. Zauważyłam, że tutaj zawsze jest ciężko. Nie chcę spojlerować, więc napiszę tylko, że nie mam pojęcia, co bym zrobiła na miejscu głównej bohaterki i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała stawać przed podobną sytuacją.
 

"(...) świat wydaje się uporządkowany i sensowny.
Ja jednak wiem, że jest w nim coś więcej. Oraz mniej. Jest zorganizowany, a jednocześnie chaotyczny. Piękny, ale i dziwny."

 Po zakończeniu czuję lekki niedosyt, ale mam pełną świadomość, że to zakończenie jest idealne, więc akceptuje je w całości i czekam z niecierpliwością na następne książki Nicole Yoon.

 No cóż. Nie ma bata, żeby "Ponad wszystko" dostało ode mnie inną ocenę niż maksymalną, czyli BIAŁEGO KRUKA, bo całkowicie i niezaprzeczalnie dla mnie to skarb nad skarbami i wyjątek wśród wyjątków.
 Jeśli ktoś się wahał czy czytać mam nadzieję, że odgoniłam wątpliwości.

 Do następnego!

Wiki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz