Witajcie kochani!
Dziś recenzja w trochę innej formie. Przedstawiamy wam KONFRONTACJĘ!
Będzie dłuższa forma, podzielona na dwa teksty. Pierwsza część to recenzja Wiki i Sylwii - bez spojlerów. Druga pozwoli nam na popracowanie z tekstem książki. Pod lupę weźmiemy cytaty - mogą pojawić się spojlery, dlatego jeśli chcesz ich uniknąć, możesz odpuścić sobie drugą część. A teraz nie przedłużając, zapraszamy!
Część pierwsza - recenzje.
Wiki
Black ice, black ice, black ice...
Co do jasnej ciasnej oznacza black ice? Czarny lód moi drodzy. Dlaczego autorka, Becca Fitzpatrick nadała swojej książce tytuł "Czarny lód"? Nie mam pojęcia.
Być może słowo "czarny" miało nam symbolizować widmo śmierci, które czyha nad bohaterami w sumie na każdej stronie, a "lód" po prostu brzmiało groźniej niż śnieg? Ewentualnie mogłoby nasuwać myśl o zmarznięciu, bo właśnie ono grozi co drugiej postaci tej książki.
Do Black Ice zabierałam się już od kiedy tylko została wydana w 2014 roku, bo jako fanka sagi Szeptem byłam niezwykle ciekawa co autorka wymyśliła tym razem, jednak ilekroć wybierałam się po nią do księgarni... no wiadomo jak to jest. Książek mnóstwo, pieniędzy mało, to poczeka, bo to muszę mieć. Ale wracając do tematu... wreszcie ją zdobyłam, a raczej zdobyła ją moja koleżanka w prezencie dla mnie.
Przyznam szczerze, że nie jestem pewna czy słabe wrażenie jakie na mnie "Black Ice" wywarła jest wynikiem moich podniesionych oczekiwań po Patchu i Norze, czy może jeszcze innym okolicznościom, jednak zawiodłam się i piszę to z bólem serca, bo pokładałam w Becce Flitzpatrick olbrzymie nadzieje.
Zacznijmy od tego, że nienawidzę bohaterek, głupio tęskniących za byłym, które je zdradził czy porzucił, ale okey, to jeszcze bym zniosła. Natomiast jej myśl, że chciałaby do niego wrócić, sprawiła, że odłożyłam książkę na dłuższą chwilę.
Pierwsze spotkanie Masona i Britt jednak znów przyciągnęło bardziej moją uwagę, bo było tak nieprawdopodobne i tak uroczo napisane, że gdyby nie kolejne głupie myśli głównej bohaterki pewnie byłaby to jedna z moich ulubionych scen.
Po ich pierwszym spotkaniu nic nie wskazuje na to, aby ta dwójka miała się jeszcze spotkać kiedykolwiek, a jednak!
Dalej akcja posuwa się z coraz większym rozpędem, przedstawia nam nowe fakty związane z kryminalnym wątkiem książki, który swoją drogą był dość przewidywalny oraz pozwala naszym bohaterom na dowiedzenie się wiele o sobie samych, aby wreszcie zepsuć to ciężko zbudowane dobre wrażenie w ostatnim rozdziale i epilogu.
Naprawdę chciało mi się płakać, gdy widziałam jak z niebezpiecznego Masona z zarostem i dzikim spojrzeniem, staje się on swoją, według mnie, mniej atrakcyjną wersją.
Niedawno pisałam recenzję "November 9". Pisałam, że zawiera w sobie naukę przebaczania. No cóż. "Black Ice" chyba również miało w sobie ją mieć, ale chyba coś nie wyszło, bo przesłanie książki mówi bardziej "Jak człowiek ma powód, by robić złe rzeczy to zasługuje na wybaczenie". Przepraszam bardzo, ale do mnie to nie przemawia.
Chciałabym wspomnieć jeszcze o multum rzeczy, w tym między innymi o epilogu, na który jeszcze przyjdzie zaraz czas i kilku wstawkach, które doprowadziły mnie do białej gorączki, ale z tym poczekam na Sylwię.
Ode mnie "Czarny lód" dostaje 5 białych piór.
Sylwia
Dziękuję Wiki za oddanie... głosu? Pióra? Klawiszy? :D
Nie ważne! Przejdźmy wreszcie do mojej opinii.
Wiecie co? Zanim napisałam tu choć słowo, wzięłam prysznic, zrobiłam herbatę, pooglądałam sobie słodkie kotki i zagubiłam się w internetach. Wszystko po to by ostudzić moją wściekłość, którą obudziła we mnie Wiktoria swoją recenzją bo przypomniała mi o wielu rzeczach, i która wzrosła jeszcze bardziej gdy znów wygrzebałam Black Ice z odmętów mojej biblioteczki. Tak, moi kochani. Stoi od dobrych kilku miesięcy u mnie na półce, rzucona w jej najdalszy kąt, tak bym nawet tej książki nie widziała.
Ale od początku...
Od dawna polowałam na słynny Black Ice od jeszcze sławniejszej Becci. Lecz niestety, budżet nie pozwalał mi na jej zakup, a bibliotekarki jeszcze o niej nie słyszały. Nie wiedziały nawet, czy to autor pod dziwacznym pseudonimem czy może jednak tytuł książki. Nie pozostało mi nic innego jak polowanie na wyprzedażach. I tak oto pewnego słonecznego dnia, jest! Za śmiesznie niską cenę stała sobie na półeczce w sklepie z okładką, która mnie zachwyciła swoją prostotą i tajemniczością. Wpatrzyłam się w to orzechowe spojrzenie i pomyślałam, że coś z tak niezwykłą grafiką musi być cudowne. Kupiłam i rzuciłam się na nią jak lew po miesięcznej głodówce...
I to był mój błąd, tak zaczęła się moja katorga. Bo gdy przewracałam kartkę za kartką, było coraz gorzej. O ile prolog i historia Lauren nie była jeszcze taka zła, a pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że była dobrze napisana i w miarę przemyślana, o tyle już pierwsza strona z narratorem w postaci Britt to... żart! I im dalej w las tym ciemniej.
Żart, tak! To idealne określenie w stosunku do tej książki. Zdarzają się książki złe, TYLKO dobre, przyzwoite czy tragiczne. Ale ta nie wpisuje się w żadną kategorię. Ona wkroczyła na nowy level o nazwie: ŻART.
W tym miejscu zgodzę się całkowicie z Wiki. Główna bohaterka to tragedia, wiecznie roztrzepana, myśląca tylko o sobie, swoich rozterkach miłosnych i potrzebująca wiecznego ratunku. To typ dziewczyny, którego występowanie w książce kwalifikuje ją u mnie od razu w strefie: "nie tykaj nawet kijem". Totalnie przewidywalna fabuła nie poprawia sytuacji, tak samo jest z dennymi dialogami i tymi irytującymi przemyśleniami Britt. Z każdym, dosłownie z każdym jej głupim tekstem miałam ochotę wrzucić książkę do kominka i puścić z dymem.
Jest jeszcze epilog, ten nieszczęsny epilog, który jest jak z innej książki i, według mnie, jest tak dziwaczny, że zasługuje chyba na osobny post. Bo całość, nie pozostawiłaby po sobie takiego (złego) wrażenia właśnie gdyby nie epilog.
Ale czy są jakieś plusy? Po głębokich przemyśleniach, myślę że tak. Od razu będę przyznawała piórka.
Jedno białe pióro Black Ice dostaje ode mnie za postać Masona. Na początku był naprawdę dla mnie na plus. Twardy, inteligentny, bezwzględny i tajemniczy. Później trochę "skapcaniał". Drugie białe pióro Becca otrzymuje ode mnie za formę prowadzenia opowieści. Podobało mi się to, że wątki opisane na początku książki pojawiały się na jej końcu. Naprawdę lubię ten zabieg w książkach. Trzecie białe pióro Becca dostaje za rozplanowanie miejsca akcji. W trakcie czytania zaciekawiło mnie jak te wszystkie domki i drogi są rozmieszczone. Narysowałam sobie, więc mapkę. I faktycznie wyszła w miarę logicznie co nie zdarzyło mi się przy wszystkich książkach jakie czytałam. I... to chyba tyle...
Szkoda Becco, że to tak wyszło. Naprawdę żałuję.
Zapytam, więc tylko: Becco, dlaczego mi to zrobiłaś?!?! To miało być moje pierwsze, cudowne i wciągające spotkanie z tobą! Liczyłam na tak wiele! Słyszałam o tobie i twojej twórczości tyle dobrego, a ty mnie tak zawiodłaś... Wybacz, ale zrywam z tobą Becco, to się nie uda. Nasz związek musi chyba jeszcze dojrzeć, poczekać. Przepraszam, może jeszcze kiedyś...
Ode mnie "Black Ice" otrzymuje jedynie 3 białe pióra.
Lepiej tego nie mogłaś napisać kochanie... Książka to po prostu jeden wielki ŻART / Wika
Podsumowując: co do tego "dzieła" Becci się zgadzamy. Daleko mu do Białego Kruka, którego poszukujemy. / Sylwia
Część druga - cytaty pod lupą.
O! O to chodzi! I gdyby autorka pociągnęła ten styl, i napisała Black Ice w takim właśnie zadziornym charakterze, byłoby dużo lepiej! W końcu, przecież książka ma wątek kryminalny. Czemu Becca nie pojechała po bandzie, i nie nadała książce "pazura"? Nie mam pojęcia... i bardzo nad tym ubolewam. Ten cytat pozostaje moim ulubionym! / Sylwia
"- Znowu gimnastykujesz swój język? Myślałem, że masz już dość po zeszłej nocy.
- Niech cię piekło pochłonie!"
- Wybacz, kochanie, ale już w nim jesteśmy."
Już samo to, że twoim ulubionym cytatem jest czterozdaniowy dialog mówi dużo o samej książce :') /Wiki
"Drzewa kołysały się niespokojnie, jakby wiedziały o czymś, o czym ja nie miałam pojęcia."Jak myślisz Wikuś? O czym to (NIESPOKOJNE) kołyszące się drzewa mogły wiedzieć? / Sylwia
Może każą jej przyśpieszyć tempa, żeby nasza kochana Britt nie spóźniła się na promocyjne wyprzedaże, lub co gorsza (!) na powrót swojego jakże doskonałego byłego! / Wiki
"Obojgu nam groziła śmierć. Taka była zimna, bezwzględna prawda. Nie zamierzałam zmarnować tych ostatnich minut, jakie być może nam pozostały. Nie chodziło tu o pożądanie. To była gwałtowna, paląca potrzeba. Gorąca afirmacja życia. Jude przyciągnął mnie mocno do siebie. Nawet jeśli sprawiałam mu teraz niechcący ból, zdawał się tym w ogóle nie przejmować. Pocałował mnie łapczywie. Byliśmy ż y w i. I to bardziej niż kiedykolwiek, choć w obliczu śmierci. - Przepraszam, że ci nie wierzyłam - wydusiłam z siebie. - Myliłam się. Popełniłam ogromny błąd. Teraz ci wierzę. Ufam ci, Jude."Umiera, właściwie nie do końca wie gdzie jest, utknęła w lesie ze swoim porywaczem, zna go trzy dni ale kij z tym! UFA MU! W dodatki buzi na zgodę i... Nieee, ja mam dość! Pozostawię to bez komentarza. Wiki zastąp mnie... Ja idę się wypłakać do kąta. / Sylwia
Jeśli to jest zaufanie w wersji Britt to ja współczuję osobom tym zaufaniem obdarzonym, bo ona za kilka stron ucieka od niego święcie przekonana, że jest on mordercą, gdy on poluje na jedzenie DLA NIEJ. Jakby chciał ją zabić już dawno, by to zrobił, bo nie oszukujmy się, ma doświadczenie, mapę (od niej -,-) i to, że jej mówi o wzajemnej potrzebie siebie nawzajem to ściema, bo bez tej tępoty do wykarmienia zdecydowanie poruszałby się szybciej. W ogóle tak strasznie boli to, że te wszystkie "gorące" sceny nie były ani trochę gorące, tylko same ogólniki :'( Autorka w poważaniu ma potrzebę romantyzmu i dreszczyku ekscytacji niektórych nastolatek! Jeju, jeden cytat a jak się rozpisałam :o Ta książka wyzwala tyle złych emocji ... / Wiki
"Jesteście same - spytał kolega Masona - tylko wy dwie?"Niee... koleżanka się chowa w krzakach, bo jest wstydliwa, kit, że temperatura jest poniżej zera :)) / Wiki
Jaki zawiedziony! Hah Shaun to jeden z tych czarnych charakterów, które na swój dziwaczny sposób lubię. Nie wiem dlaczego, nie wiem jakim cudem, ale tak jest. I nie zamierzam się kłócić z moim wewnętrznym diabełkiem. / Sylwia
"Shaun zmierzył mnie swymi lodowato błękitnymi oczami."Jak ja kocham takie zwroty! (to był sarkazm) Becco serio? Taka pisarka i wciąż takie teksty? No cholera! Oczy mu zamarzły, czy co? Chociaż... Nie, stop! Możliwe, że to wina tłumacza. Czytał ktoś w oryginale? Proszę powiedzcie, że to tłumaczenie jest skopane. / Sylwia
Może gdyby przeżył ściągnęliby go do X-Man'ów jako kolegę Icemana :) Becca liczy na dodatkowy sponsoring. / Wiki
"W myślach przeglądałam wszystkie przeczytane przewodniki po górach."Nie oszukujmy się Britt, nie było ich zbyt wiele... / Wiki
Cóż... Ale chyba bardziej skupiałaś się na myśleniu o swoim byłym niż na ich treści, co? / Sylwia
"- Całowałaś się z nim? - zapytałOczywiście! Przecież nie ma nic bardziej podniecającego niż seks w lesie na zamarzniętych szyszkach, gdybyś nie był w tamtym momencie moim ex, pewnie byśmy cię nawet zaprosili! / Wiki
- Z kim? - udawałam, że nie wiem o co mu chodzi.
- Czy całowałaś się z Masonem? - powtórzył dziwnie cichym głosem - Spałaś z nim, kiedy byliście tylko we dwoje w lesie?"
Bez komentarza... / Sylwia
"- Zatrzymałyście się gdzieś w pobliżu? - zapytał Jude, a jego twarz się rozjaśniła.Tępa Britt oraz Jude zamiast Masona... kumulacja! I dlatego epilog jest taki denny... / Sylwia
- Wynajęłyśmy domek przy plaży. Celowałam rzutkami w mapę, żeby wybrać miejsce na wakacje, i nie uwierzysz, ale padło na Van Damme."
Wiesz co skarbie? Właśnie rozkminiłam, że Mason jest super sexi póki nie jest Judem... potem same ciepłe kluchy. Cytatu nawet nie skomentuje, bo miałam przy nim facepalm roku / Wiki
No mówiłam, że "skapcaniał"! :D / Sylwia
"Wciąż jednak wracałem tu i wracałem, w nadziei, że tym razem cię spotkam."A ja nadal się zastanawiam czy on żył przez ten rok w celibacie... / Wiki
A-ale Mason... WRÓĆ! / Sylwia
Nie jest to książka na udany zimowy wieczór, chyba, że macie skłonności masochistyczne...
Wika i Sylwia
Dziękujemy za uwagę i zapraszamy do komentowania i regularnego śledzenia bloga.
Miłego dnia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz