11 grudnia 2016

"Musimy coś zmienić"



Okładka mnie zaczarowała, a treść sprawiła, że rzygałam tęczą.


"Musimy coś zmienić" autorstwa Sandy Hall to nie jest typowe romansidło dla młodzieży. Narratorem nie jest główny bohater czy główna bohaterka. Narracja nie jest też prowadzona w trzeciej osobie. O nie. Tę historie opowiada 12 różnych osób, Ławka i Wiewiórka.

"Ławka (na dziedzińcu)
Przez całą cholerną zimę nikt na mnie nie siada z wyjątkiem głupiej wiewiórki (...) Gdybym mogła wypuściłabym kolce. To by im dało do myślenia wiosną, gdy zaszczebiocą ptaki i przygrzeje słońce. Usiedliby, a ja trafiłabym kolcami w ich pulchne tyłki."

Pisana zabawnym i swobodnym stylem sprawia, że nie trudno ją połknąć w kilka godzin, a najlepsze i najśmieszniejsze jest to, że w rolę Gabe'a i Lei może się wcielić każdy! 

Myślę, że wszyscy mamy osobę, na której lubimy zawiesić oko (tak to ujmę) i być może, gdy nie patrzymy ona odwzajemnia spojrzenie myśląc, tak samo, jak my o swoich zerowych szansach powodzenia… Tutaj sytuacja jest identyczna, no ale zawsze znajdzie się ktoś, kto zamiast nas dostrzeże rzeczy oczywiste. Tutaj jest to:

--> Najlepsza przyjaciółka Lei
 "Chyba właśnie - po raz pierwszy w życiu - byłam świadkiem romantycznego studenckiego zderzenia. Przypuszczam, że takie spotkania są ty bardzo częste"

--> Brat Gabe'a
"- Pracujesz z Leą?
- Nie, z najbardziej denerwującą dziewczyną na świecie. Chciałbym, żeby to była Lea.
Widząc jego minę, nietrudno mu uwierzyć. Niestety, tkwiący we mnie starszy brat nie potrafi pohamować swojej mrocznej strony.
- Więc Lea ci się podoba!"

--> Kierowca autobusu, którym wracają wspólnie do domu
"Zwróciłem uwagę na chłopaka, ponieważ niezgrabnie trzyma się poręczy. Twierdzenie, że ktokolwiek jest ekspertem w dziedzinie trzymania się byłoby śmieszne, ale on robi to naprawdę fatalnie. Jest niezdarny i wygląda tak, jakby od przytrzymywania barierki bolało go ramię. Chciałem mu pokazać, jak ją chwytać. Jednak kilka dni temu zdałem sobie sprawę, że chłopak tak dziwnie trzyma poręcz po to, aby raz na jakiś czas znaleźć się w przestrzeni zajmowanej przez tę dziewczynę (...) Nigdy nie odważył się usiąść obok dziewczyny. Sprawia wrażenie, jakby był szczęśliwy mogąc się tak czaić."

--> Wykładowczyni kreatywnego pisania,  która wręcz ich swata, oraz jej żona
"Zaczynam swoją typową przemowę wygłaszaną z okazji rozpoczęcia kursu i równocześnie rozdaję programy nauczania. Robię to automatycznie i próbuję przy tym wyłonić dwoje studentów, którzy tworzyliby idealną parę. Mam do tego swoisty talent."
--> Dostawca chińszczyzny
"Te zamówienia nie mogą być prawidłowe. Te same potrawy dla dwojga różnych ludzi w dwóch różnych pokojach w tym samym akademiku?"
--> Kelnerka w kawiarni, gdzie przesiadują
"Niektórzy mężczyźni po prostu muszą robić wszystko we własnym tempie. Gabe najwyraźniej jest jednym z nich. Ale jeśli będzie się zbyt długo zbierał, wierzcie mi, że któregoś dnia wezmę sprawy w swoje ręce i przyniosę Lei szklankę pysznego, świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy. Powiem jej, że napój postawił jej ten przystojniak."

--> Przyjaciel Gabe'a
"- W porządku - odpowiadam. - Powiedz mi o tej lali.
- Ona nie jest lalą.
- Powiedz mi o tej kobitce, damulce, panience.
- Jesteś okropny, wiesz?
- Wiem.

--> Przyjaciel Lei (tak, gej i on chyba jako jedyny nic nie widzi...)
"- Gabe Cabrera to chłopak twoich marzeń? - pyta Lea.
- O tak, zdecydowanie! Jest wyjątkowy. Jeden z moich współlokatorów na pierwszym roku mieszkał na tym samym piętrze co on, więc czasami się spotykaliśmy. Pewnego dnia ze mną flirtował - przechwalam się.
- No, no!
- Jest naprawdę uroczy. To typ atakujący z zaskoczenia. Nie wiesz, że jest homoseksualistą, aż nagle pojawia się znienacka i wszystko jasne: to GEJ!"
--> Dwoje uczniów z klasy głównych bohaterów,
"Dlaczego Wielka Stopa i Żyrafa zawsze zajmują krzesła obok mnie? (...) Męczy mnie odgrywanie przyzwoitki, podczas ich dziwnego rytuału łączenie się w parę. Porozmawiajcie w końcu ze sobą!"
--> Baristka ze Starbucksa,
" Tabitha byłaby dziś bardzo radosna i wylewna, ponieważ przyszła Lea, a to oznacza, że w każdej chwili może się pojawić Gabe. I faktycznie - oto on."

 --> Wiewiórka
" Widzę chłopaka i dziewczynę. Ta dziewczyna dała mi kiedyś fistaszki. Często patrzy na tego chłopaka. On też na nią zerka. Ale zawsze spoglądają na siebie w nieodpowiednim momencie. Jednak dzisiaj popatrzyli na siebie we właściwej chwili i oboje uśmiechają się do siebie tak szeroko, że wyglądają, jakby się śmiali"

--> Ławka
" - Hej Gabe - mówią obie naraz z różnym stopniem entuzjazmu w głosie.
Jeśli zamierzacie rozmawiać z tym supertyłkiem, przynajmniej róbcie to ochoczo."

Wszyscy oni widzą to czego główni bohaterowi wstydzą się zobaczyć i jest to tak uroczo przedstawione, że brak mi słów, żeby to opisać.

Jednak realizm książki jest też po trosze jej zmorą. Po jakimś czasie miałam ochotę walić głową w ścianę i krzyczeć na cały dom : KIEDY ONI WRESZCIE PRZESTANĄ BYĆ TACY ŚLEPI?!, bo ten romans tak jak i w prawdziwym życiu posuwa się bardzo, bardzo małymi kroczkami.

Prostota tej książki porusza, a w jej bohaterach i narratorach nietrudno się zakochać, nawet jeśli są nie do zniesienia. Idealna na chwilę wolnego czasu między obowiązkami. Bawi, rozluźnia, ogrzewa... czego więcej chcieć na nadchodzące zimowe wieczory? 

Według mnie "Musimy coś zmienić"zasłużyło na 8 białych piórek.

Wiki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz