25 grudnia 2016

"Dar Julii"



 Zdaje się, że moje serce przestało bić...

 Recenzja zawiera spojlery dotyczące pierwszej i drugiej części trylogii : "Dotyk Julii", "Sekret Julii". Czytasz na własną odpowiedzialność.

 Znów znajdujemy się w rezydencji Warnera. Tym razem jednak Julia nie jest tam więziona. Teraz jest to jej bezpieczna przystań, jeśli można to tak określić. Tahereh Mafi kończy tę historię z wielkim bum!

"- Dlaczego? - pytam.
To tylko słowo, głupie i proste.
- Dlaczego to koniec? - pytam. Nie oddycham już, właściwie wcale nie mówię, po prostu wyrzucam litery z ust.
Warner na mnie nie patrzy.
Wpatruje się w ścianę, w podłogę, w pościel, we własne zaciśnięte pięści, tylko nie patrzy na mnie nie na mnie jego słowa brzmią tak miękko.
- Bo oni nie żyją, skarbie, Nikt nie przeżył."

 Punkt Omega został zniszczony. Julia oficjalnie nie żyje. Anderson wydał jasny rozkaz dotyczący zbombardowania miejsca bazy. Nic nie pozostało. Nikt nie przeżył. Na pewno?

"Życie bez Adama.
Życie bez Kenjiego, Jamesa, Castle'a, Sonyi i Sary, Brendana, Winstona i wszystkich z Punktu Omega. Wszyscy moi przyjaciele zginęli za przyciśnięciem jednego przycisku.
Życie bez Adama. Obejmuję mocno kolana, modlę się, żeby mój ból minął.
Nie mija.
Adama nie ma."

 Nie żebym ja jakoś bardzo rozpaczała w tym momencie, ale czytając wywód Julii o stracie Adama, nawet mnie zabolało. Choć ten ból mógł być bardziej wynikiem śmierci całej reszty, ale trochę też Adama.
 Przez pierwsze strony wraz z Julią przeżywamy jej żałobę. Czujemy jej ból, jej złość i żądzę zemsty.
A później jest Aaron.

"Zawsze rzucało się w oczy, że Warner jest dumny, ze swojego wyglądu. Jego ubrania są nieskazitelne i leżą na nim, jakby zostały skrojone na miarę. Ale teraz wreszcie rozumiem, dlaczego tyle uwagi poświęcił mojej szafie.
On nie miał zamiaru potraktować mnie protekcjonalnie.
Sprawiło mu to przyjemność.
Aaron Warner, głównodowodzący i regent Sektora 45, syn naczelnego dowódcy Komitetu Odnowy.
Ma słabość do ładnych ubrań."
^       ^       ^
 I tu zaczyna powracać uśmiech! A potem jest już tylko ciekawiej...
Żałuję tylko, bo o ile w "Sekrecie Julii" ten bałagan w literach jeszcze prześwitywał, tak tutaj... tutaj już go w sumie prawie nie ma. Co dziwne książka wiele na tym nie traci, bo cudowne opisy nadal pozostają wspaniałe, jednak ten rozgardiasz w pierwszej części książki dodawał jej trochę smaczku.

"- Nie rozumiem! - wybucha wreszcie. Traci panowanie nad sobą, jego głos staje się piskliwy. - Co takiego mógł co dać Kent? - Wyrzuca z siebie jego nazwisko."
^       ^       ^
 Spokojnie, skarbie. Ja też nie wiem.
 Aaron ma dosyć Julii. Tyle razy już go skrzywdziła, że się mu nie dziwię. Jak na złość ona zaczyna rozumieć, że to co do niego czuje jest silniejsze od niej.
 Robi się to powoli zabawne, ale co dziwne akcja nie zwalnia ani na chwilę i ich wzajemne utarczki wcale nie mają negatywnego wpływu na czytelnika. Ma się wręcz wrażenie, że to jest potrzebne im, by wyjaśnić sobie wszystko.

"Moje oczy wypełniają się łzami i mrugam, i mrugam, ale świat jest bałaganem i chcę się śmiać, ponieważ wszystko, o czym mogę myśleć to jak to wszystko jest zarówno okropne, jak i piękne, że nasze oczy zamazują prawdę, kiedy nie jesteśmy w stanie jej przyjąć."

 No dobra. Nie oszukujmy się. Bez Kenjiego ta książka nie miałaby sensu, więc ten cwaniaczek oczywiście musiał przeżyć. On, oraz osiem innych osób. Tak. Adam też.

"Kenji na chwilę milknie.
- Hej, ehm, przepraszam, że zawracam ci głowę, ale szukam przyjaciółki - mówi. - Nie widziałaś jej? Taka drobna, ciągle płacze, dużo mówi o uczuciach...
- Zamknij się, Kenji.
- Czekaj! - woła - To ty."

 Nieliczna grupa przeżyła bitwę, a z wybuchu Punktu Omega cudem i jakże szczęśliwym wypadkiem uchodzi z życiem jedynie James. Z jednej strony cieszę się, bo pokochałam tego dzieciaka, ale z drugiej... To było takie przewidywalne, ale nie będę narzekać, bo zabiłabym autorkę za jego śmierć.

"Owszem, czuję smutek. Czuję strach. Ale także potrzebę działania i niepokój. Sonya i Sara żyją i są zdane na łaskę Andersona. Musimy im pomóc. Nie czas na to, żeby pogrążyć się w żalu, trzeba coś zrobić.
I niestraszny mi strach, nie pozwolę mu już sobą rządzić.
To strach powinien się mnie bać."
^       ^       ^
 Julia jak widać w załączony cytacie, zmieniła się z Jęczącej Marty w prawdziwą zabójczą rosiczkę. Napędzana żądzą zemsty oraz wizją lepszego życia dla niej i jej przyjaciół zamierza walczyć dalej mimo, jak nam się może wydawać, straconej pozycji.
 Woli ona umrzeć walcząc, niż uciekać całe życie. Uwielbiam takie podejście. Natomiast nie przepadam jak komuś wystarczy szare życie w cieniu, gdy nie oczekuje się od życia więcej niż po prostu możliwość oddychania. Bo to nie życie. Szkoda, że nie wszyscy są tego świadomi...

" - (...) Będziesz nieszczęśliwy.
- Ale będę żywy.
- To nie jest życie - mówię - To nie jest życie...
- Skąd możesz wiedzieć? - warczy. Jego ton zmienia się tak gwałtownie, że milknę osłupiała. - Co ty wiesz o życiu? - pyta. - Kiedy cię spotkałem, w ogóle się nie odzywałaś. Bałaś się własnego cienia. Odchodziłaś od zmysłów z żalu i poczucia winy. Żyłaś we własnym świecie, nie mając pojęcia, co się dzieje na zewnątrz."
^       ^       ^
 Tutaj oto włączyła się moja żądza mordu. Zawarłam pakt z Warnerem, że razem zabijemy gnoja, pfu znaczy się Adama.
 To nie wina Julii, że została uwięziona i nie wiedziała co się dzieje poza murami psychiatryka. Rozumiem, że Adam może czuć się zraniony, ale to nie upoważnia go do mówienia takich rzeczy. To po prostu okrutne. I on jej wmawia, że ją kocha i są dla siebie stworzeni? Ja podziękuję...

"Adam sztywnieje z przerażenia.
 - O czym ty mówisz? - pyta. - Ona nigdzie nie idzie.
Warner drapie się w tył głowy.
- Czy ciebie nigdy nie męczy bycie upierdliwym? Masz w sobie tyle charyzmy co gnijące flaki zwierzaka rozjechanego na drodze.
Nagle rozlega się świszczący, głośny śmiech. Odwracam się w stronę, z której dochodzi dźwięk.
Kenji przyciska rękę do ust, rozpaczliwe próbując powstrzymać chichot. Kręci głową, unosząc rękę w przepraszającym geście. Wreszcie poddaje się i wybucha śmiechem, parskając jeszcze przy bezskutecznych próbach stłumienia go.
- Przepraszam - mówi, zaciskając usta i znowu kręcąc głową. - To nie jest zabawna chwila. Nie jest. Ja się wcale nie śmieję."
^       ^       ^
 Wiedziałam, że Kenji i Aaron się dogadają!
 Spotkanie Warnera, Julii i grupy ocalałych kończy się przeprowadzką wszystkich do rezydencji. No... prawie wszystkich. Duma Adama nie pozwala mu na to, więc wraz z Jamesem zostają w swoim starym mieszkaniu.
 Nie rozumiem dlaczego James ma cierpieć, bo Adam jest zbyt dumny, by przyjąć lepsze warunki mieszkalne, ale choćby ze względu na brata powinien schować ego do kieszeni.

 "Warner wyznał mi miłość, a ja go obraziłam, okłamałam i odtrąciłam. Nawrzeszczałam na niego. Mógł stać z boku i patrzeć, jak umieram, ale nie zrobił tego.
Znalazł sposób, żeby uratować mi życie.

Nie chciał niczego w zamian. Nie miał złudzeń, był przekonany, że kocham Adama i że ratuje mi życie po to, żeby oddać mnie komuś innemu.

Dziś już nie wiem, co zrobiłby Adam, gdybym umierała w jego obecności. Nie wiem, czyby mnie uratował. I ta niepewność jest dostatecznym dowodem na to, że coś między nami nie jest w porządku. Że coś nie było prawdziwe.

Może oboje zakochaliśmy się w swoich złudzeniach."
 Ogólnie jestem niezmiernie ucieszona, że Julia wreszcie zrozumiała, że Adam to nie jest to. Jak już mówiłam w "Dotyku Julii", oni żyli swoimi wyobrażeniami. I miałam rację! Ona to zrozumiała, dzięki Bogu!

"Siedzimy przytuleni. Chciałabym jakoś ulżyć mu w bólu. Chciałabym pomóc mu dźwigać ten ciężar.
- To dziwne, co? - mówi.
- Co?
- Gdybyśmy byli nadzy, już bym nie żył.
- Zamknij się - mówię, śmiejąc się w jego pierś. (...)
- Ale to prawda.
- A w jakim alternatywnym świecie mogłabym być przy tobie naga?
- Tak tylko mówię. Wypadki chodzą po ludziach. Nigdy nic nie wiadomo.
- Trzeba ci baby.
- Eee. Trzeba mnie tylko przytulić. Wystarczy mi przyjaciółka.
Odsuwam się, żeby na niego spojrzeć. Próbuję coś wyczytać w jego oczach.
- Jesteś najlepszym przyjacielem, jakiego mam, Kenji. Wiesz o tym, prawda?
- Jasne, mała. - Uśmiecha się szeroko. - Wiem. Chociaż nie mam pojęcia, dlaczego się z tobą zadaję."

 Przykład przyjaźni Kenjiego i Julii chwyta za serce i co mi się podoba, główna bohaterka nie odnajduję, według schematu, wartości przyjaźni w dziewczynie, współlokatorce tylko w chłopaku. Przyjaźń damsko- męska istnieje!

"- Tylko w taki sposób potrafię żyć - mówi. - Na świecie, na którym jest tyle powodów do żalu, a tak niewiele do wzięcia. Nie żałuję niczego. Biorę wszystko.
Wpatruję się w jego oczy. Trwa to chyba całą wieczność.
Zbliża usta do mojego ucha. Zniża głos.
- Musisz zapłonąć, skarbie. Zapłonąć."

 Dla niedoinformowanych
Zapłonąć = Ignite
Nie żałuję niczego. Biorę wszystko = I grieve nothing I take everything
I
Grieve
Nothing
I
Take
Everything
 Cudo, nie?

Tatuaże Warnera fascynują mnie jak diabli, z resztą jak już pewnie zwróciliście uwagę cały Aaron sprawia, że wpadam w ekstazę...

Dla wszystkich miłośników Aarona : Spokojnie, kochani. W książce nie zabraknie gorących scen z nim w roli głównej... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

"To gwałtowny, niewiarygodny pocałunek.
To pocałunek, który każe gwiazdom wspinać się na niebo i rozświetlać świat. Taki, który trwa wiecznie, a jednocześnie nie trwa ani chwili. Dłonie Warnera otulają moje policzki. Odsuwa się, żeby spojrzeć mi w oczy, pierś mu faluje.
- Moje serce chyba tego nie wytrzyma - mówi.
Tak bardzo, bardziej niż kiedykolwiek przedtem, chciałabym zatrzymać chwile takie jak ta, żeby móc odwiedzać je w nieskończoność.
Bo on są wszystkim."
 Pozostaje jeszcze kwestia zakończenia, które mnie tak niezmiernie denerwuje, a jednocześnie tak bardzo mi się podoba... Czuję taki straszny niedosyt. Co było dalej? Jak to się kończy? Czy Warner i Julia żyli długo i szczęśliwie, podbijając świat? Czy Adam jest z kimś? Czy James znalazł dziewczynę dla Kenjiego?  CO BYŁO DALEJ?
 Z drugiej strony... boję się, że dowiedzenie się co było dalej mogłoby zepsuć wszystko. Każdy z nas wyczekuje innego "szczęśliwego zakończenia". Myślę, że może Tahereh Mafi bała się zawieść choćby jedną osobę dlatego pozostawiła do dokończenia tę historię nam.
 Nie wiem co nią kierowało tak naprawdę, ale wiem, że mimo wszystko odwaliła kawał dobrej roboty pisząc tę trylogię.
 A gdyby tak powstała osobna trylogia o Kenjim?! O jeju, ale sobie teraz pofantazjuje...

"- Aaronie - szepczę.
Bierze mnie w ramiona.
A ja się osuwam.
Każdy fragment, każdy mięsień i nerw mojego ciała miękną pod wpływem jego dotyku. Uczepiam się go i trzymam ze wszystkich sił. 
-Wiesz, że przyjdzie tu po nas cały świat? - szepcze wprost do mojego ucha.
Odsuwam się. Patrzę mu w oczy.
- Niech tyko spróbuje. Nie mogę się doczekać"

To co? Czas na ocenę? No cóż nie mogłabym inaczej, muszę być wobec siebie szczera, ta trylogia po prostu pochłonęła mnie w całości."Dar Julii" otrzymuję ode mnie oczywiście BIAŁEGO KRUKA.

 To by było na tyle... chcielibyście! "Julia. Trzy tajemnice" czeka na Was!

Wiki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz