Moja wewnętrzna Harley Quinn odnalazła swojego Jokera...
Ludzie zniszczyli świat. Zwierzęta powymierały, rośliny to rzadkość, jedzenie jest sztucznie regenerowane, ludzie zaczęli mutować, Komitet Odnowy wmawia wszystkim, że czas zacząć nowe życie... A w środek tego zamieszania trafiamy my.
Tahereh Mafi odwaliła kawał dobrej roboty pisząc tę trylogię...
"Nie mam pojęcia gdzie jestem.Wiem tylko, że ktoś przywiózł mnie tutaj białą furgonetką i że zajęło mu to 6 godzin i 37 minut. Wiem, że byłam przykuta kajdankami do siedzenia. Potem przypięto mnie pasami do krzesła.Wiem, że moi rodzice nie zadali sobie trudu, żeby się ze mną pożegnać. Wiem, że nie płakałam, kiedy mnie zabierano."
Julia jest zamknięta w ośrodku dla wariatów od 264 dni. Samotna w celi jedyna rzecz jaka pozwala jej na zatrzymanie zdrowego rozsądku to dziennik, który prowadzi. Jednak, któregoś dnia w jej celi zamieszkuje Adam.
"Dzisiaj zobaczę ptaka. Będzie biały, ze złotymi prążkami na głowie, przypominającymi koronę. Będzie latał. Dzisiaj zobaczę ptaka. Będzie biały, ze złotymi prążkami na głowie, przypominającymi koronę. Będzie latał. Dzisiaj..."
Julia zna Adama z dzieciństwa, lecz on najprawdopodobniej jej nie pamięta. Siedząc w jednej celi, zamknięci i głodzeni w końcu wywiązuje się między nimi nić porozumienia. Jednak autorka nie pozwala, by akcja spowolniła. Nie ma takiej opcji. Julia wraz z Adamem - jednak już nie więźniem - zostaje przetransportowana do rezydencji Warnera - syna naczelnego dowódcy Komitetu Odnowy, w którym się znajdują.
Wydaje się on być nią zafascynowany, a dokładniej jej umiejętnościami.
Aaa ... nie wspomniałam, że Julia potrafi zabijać dotykiem, a jak się później okazuje posiada też inne ciekawe umiejętności... To się nazywa kobieta z pazurem! Myślę, że dalszych zdarzeń nie będę opowiadać, aby nie psuć wam zabawy.
Aaa ... nie wspomniałam, że Julia potrafi zabijać dotykiem, a jak się później okazuje posiada też inne ciekawe umiejętności... To się nazywa kobieta z pazurem! Myślę, że dalszych zdarzeń nie będę opowiadać, aby nie psuć wam zabawy.
"Teraz już wiem, że naukowcy się mylą.Ziemia jest płaska.Wiem to, ponieważ zepchnięto mnie z jej krawędzi, choć przez 17 lat próbowałam się jej trzymać. Próbowałam wspiąć się z powrotem, ale pokonanie grawitacji graniczy z cudem, kiedy nikt nie chce podać ci ręki.Kiedy nikt nie chcę ryzykować, dotykając cię."
Chciałabym poruszyć tyle tematów naraz, mam tak wielki bałagan w głowie, że nie wiem od czego zacząć.
Może spróbuję po kolei...
Kocham styl pisania tej książki. Zamęt jaki w niej panuje przez skreślone słowa i te cudowne opisy wprawia mnie w taki zachwyt! To taki - profesjonalnie nazwany - artystyczny nieład, którego jestem fanką, ale tylko tutaj ujrzałam go przelanego na papier w postaci liter, słów, zdań, rozdziałów... Boże... Pisząc tą recenzję mam zapisane kilkadziesiąt cytatów, którymi tak bardzo chciałabym się z wami podzielić, bo są wstrząsające, wzruszające, wspaniałe, wielkie i ciężko mi wybierać między nimi.
"Spójrz na mnie - o to chciałabym cię poprosić. Porozmawiaj ze mną raz na jakiś czas. Znajdź lek na te łzy, bo naprawdę chciałabym odetchnąć. Choć raz w życiu."
"Dotyk Julii" nie był przeczytany przeze mnie raz i nie dwa, a mimo to pamiętam doskonale moje pierwsze wrażenia po przeczytaniu jej. Dokładnie pamiętam też jak bardzo teksty zawarte w tej książce wywarły wpływ na moje myślenie. Oczywiście zmieniło się ono w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To dzięki tej trylogii zaczęłam pisać i dzięki niej poznałam Drużynę Białych Kruków!
"Nagle czuję na plecach jego rękę.Jego dotyk parzy mi skórę przez warstwy tkaniny, oddycham tak gwałtownie, że prawie pękają mi płuca. Zostaję uchwycona przez przeciwne prądy chaosu, tak bardzo pragnętak bardzo pragnę tak bardzo pragnębyć blisko, tak bardzo pragnę być daleko. Nie wiem, jak się od niego odsunąć.Nie chcę, się od niego odsunąć.Nie chcę, żeby się mnie bał."
Jak można się spodziewać Adam i Julia mają się ku sobie, jednak nigdy nie sądziłam, żeby to był dobry pomysł. Wspominałam już, że tych dwoje już się zna. Można łatwo wydedukować, że Adam prawdopodobnie był jej pierwszą miłością, jednak ja wolę nazywać go jej pierwszym crushem.
Dlaczego? Już wyjaśniam.
"Miałam tyle czasu na słuchanie.Patrzenie.Na studiowanie ludzi, miejsc, możliwości. Wystarczy otworzyć oczy. Albo książkę. Kartki książek krwawiły opisanymi na nich historiami. Przelanymi na papier wspomnieniami.Spędzałam życie między kartki książek.Z braku bliskości z ludźmi budowałam więzi z papierowymi postaciami. Przeżyłam miłość i stratę z powieści historycznych, doświadczyłam dojrzewania przez analogię. Mój świat jest utkaną ze słów pajęczyną, splatającą kończyny, kości i ścięgna, myśli i obrazy. Jestem istotą złożoną z liter, postacią stworzoną przez zdania, wytworem wyobraźni, fikcją."
Często zdarza się, że zauroczyć potrafi nas osoba, której nie znamy. Nigdy z nią nie rozmawialiśmy, ale wyobrażamy sobie jaka jest. W większości są to zalety. Adam idealizuje Julię. Julia robi wszystko, by dostosować się do tego co on jej powtarza/wmawia, bojąc się okazać prawdziwą siebie, w obawie że zostanie wtedy odrzucona. Tak nie wygląda zdrowy związek. W zdrowym związku, nie niszczącym nas, możemy być najgorszą wersją siebie przy tej osobie w zaufaniu, że ta nas zrozumie.
O tyle co ją mogę zrozumieć z tym naiwnym spojrzeniem na miłość, bo w końcu jakbym była przez niecały rok zamknięta w izolatce, a wcześniej zostałabym odrzucona przez społeczeństwo też pewnie rzuciłabym się na pierwszego lepszego "wybawce", a gdyby był to mój crush to... no właśnie. On jednak całe życie żyje złudzeniami, a przynajmniej takie ja odnoszę wrażenie.
Jednak mimo to, że Adam nie jest moim wymarzonym księciem z bajki, to szczerze uważam, że związek tej dwójki bohaterów był poniekąd potrzebny, abyśmy mogli mieć inne spojrzenie na dalsze wydarzenia.
"Nigdy nie powiedziałam jej synkowi: tak mi przykro.Ja tylko podałam mu rękęDziałałam w odruchu sercaMyślałam tak wiele rzeczyNigdynigdynigdynidgynigdy nie myślałam, że- Zabiłaś małego chłopca"
Co do mojego Jokera na wstępie...
Odkryłam w sobie słabość do sadystów. Mniejsza już o to, że rzeczywiście Jokera uwielbiam i wybaczyłabym mu wszystko, ale w tym wiem, że nie jestem jedyna, bo cały świat go wielbi, a jednak oblicze Warnera pokazane w tej części książki jest oszałamiające. Wystarczy przeczytać cytat poniżej!
"Jego usta powoli rozciągają się w uśmiechu. Palcami w rękawiczce dotyka mojego policzka, a kiedy się wyrywam, chwyta mój podbródek i unosi mi głowę.- Jesteś bardzo apetyczna, kiedy się złościsz.- To pech, bo dla twojego podniebienia jestem trująca. - Aż drżę z obrzydzenia"
A ja zadrżałam z zachwytu! I jeszcze te pazurki Julii! Jak się tu nie szczerzyć jak głupia?
Najśmieszniejsze jest, że cokolwiek Warner zrobi ja i tak jestem po jego stronie. Nie wiem czy ktoś nie dzwonił już żeby mnie wysłali do wolnej celi Julii...
Jest opcja, że nie patrzę obiektywnie, ale miłość nie wybiera, kibicuje Warnerowi całą sobą.
I tak oto doszliśmy do kolejnego bohatera, tym razem drugoplanowego, który podbił moje serce.
"- Facet, no weź chciałem ją tylko zobaczyć...- Ona nie jest jakimś cholernym widowiskiem, Kenji. Idź do diabła.- Czekaj... Powiedz tylko" potrafi zapalić gówno spojrzeniem?"
Kenji Kishimoto, dzięki, któremu na moją twarz nie raz podczas czytania wpłynął wielki uśmiech - głownie z powodu jego suchych tekstów, ale nic nie poradzę, że takie mnie akurat bawią - za co jestem wdzięczna. Jest to ten typ bohatera drugoplanowego, który mimo swojej swobodnej natury i frywolności potrafi stanąć na wysokości zadania, gdy przychodzi co do czego. A jednak pryczę w komorze sercowej Kenji dzieli z pewnym małym chłopcem.
"- Co jeszcze Adam ci o mnie mówił?- Powiedział, że nie masz rodziców. Powiedział, że jesteś taka jak my.Moje serce jest jak kawałek masła, które mięknie w gorący letni dzień. Mój głos łagodnieje.- A ile ty masz lat?- W przyszłym roku będę miał jedenaście.Śmieję się.- Więc masz dziesięć?Zakłada ręce. Marszczy brwi.- Za dwa lata będę miał dwanaście.Chyba już kocham to dziecko."
James przypomina mi po trosze mojego młodszego brata. Buntowniczy i hardy, próbujący za wszelką cenę coś znaczyć. Myślę, że w każdej książce prócz słodkich słówek zakochanych, powinien się pojawić element, który naprawdę doda scenerii trochę uroku, a co lepiej nie wypełni tego zadania niż taki odważny słodziak jak James? Tutaj trafił on idealnie.
"Kenji odwraca się, żeby na mnie spojrzeć. Zdobywa się na głupi uśmiech.- Auu, ty mi ufasz?- Kiedy nic mi nie stoi na linii strzału. - Zaciskam rękę na broni.Uśmiech robi się krzywy.- Nie wiem dlaczego, ale nawet lubię, kiedy mi grozisz.- Dlatego, że jesteś idiotą.- Eee - kręci głową. - Masz seksowny głos. W twoich ustach wszystko brzmi pikantnie."
"Dotyk Julii" to zdecydowanie książka, do której jeszcze nie raz będę wracać. Kocham jej bohaterów, choć Adama friendzonuje, uwielbiam poetyckie opisy Julii, zboczenia Kenjego, sadyzm i psychozę Warnera. Z zamiłowaniem obserwuje akcję, bunt i każdą chwilę pogoni, gdy serce dostaje palpitacji serca. Mam nadzieję, że dałam radę wam przekazać choć w części to co chciałam oraz, że wy się nie zawiedliście na tym przekazie.
"- Śmiech jest oznaką życia. - Wzruszam ramionami, starając się, żeby to brzmiało obojętnie. - Do tej pory tak naprawdę nie żyłam."
"Dotyk Julii" ode mnie dostaję BIAŁEGO KRUKA, czyli ocenę maksymalną! Pierwszy okaz znaleziony, kochani!
Recenzja drugiej części trylogii o Julii --> Sekret Julii.
Wiki

Zdecydowanie, kocham Dotyk jest dokładnie taki jak opisałaś. Oszałamiający i zniewalający w swoim nieładzie. Zdecydowanie jeśli chodzi o styl pisania najlepszy z całej serii. Im dalej w tą trylogię wejdziemy tym bardziej traci swój urok pisarskiego nieladu i staje się zwykłą serią. Chociaż dotyk był najlepszy, to niestety zdecydowanie za mało było Warnera którego kochałam nad życie od samego początku. Wiedziałam że Adam to nie to. Ten związek Julii i Adama przypomina mi pewną parę z Delirium ale to już inna bajka
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o styl pisania, to zgadzam się. Pierwsza część zdecydowanie wygrywa, jednak im dalej tym więcej Warnera, więc jak tu się nie ekscytować? :D
UsuńMyślę, że nawet wiem, którą parę ci przypominają ;) / Wiki